Translate

Friday, July 18, 2014

Historia Rafała Boratyński

Urodziłem się i zostałem wychowany w ortodoksyjnej rodzinie świadków jehowy. Mój ojciec był starszym. Przez cały swój pobyt w tej organizacji uważałem, że to jedyna prawdziwa religia. W szkole podstawowej byłem wyzywany i bity z powodu przynależności do "kociej wiary" jednak to mnie tylko utwierdzało w tym, że jestem w prawdzie, że Bóg widzi moją krzywdę. Cieszyłem się nawet że jestem prześladowany z Jego powodu. W wieku 18 lat przyjąłem chrzest na zgromadzeniu. Było to jednak bardziej z tego powodu, że moje całe otoczenie było świadkami jehowy, poznałem dziewczynę która była śj no więc tak wypadało. Nie zagłębiałem się w słuszność doktryn przedstawianych jako najjaśniejsze światło, przyjmowałem to z automatu. Moi rodzice, dziadkowie, wujkowie, ciotki, kuzynostwo było w "prawdzie" więc ufałem im, czułem się tam bezpiecznie. To chyba jest też jeden z tych czynników dlaczego tak łatwo można dać się zwieść tej organizacji. Są tam twoi bliscy, uważasz że są starsi od ciebie więc na pewno wszystko dobrze posprawdzali i podstawy ich wiary oparte muszą być na prawdzie. Tak jednak nie jest i odkrycie tego sprawia, że czujesz się jakby cały świat się zawalił. W wieku około 24 lat zacząłem opuszczać zebrania, wszystko stało się dla mnie jakieś takie ciężkie, nudne i męczące. Przez całe życie obserwowałem różne sytuacje. Na prawdę kontrowersyjne, które sprawiały że nie mogłem zrozumieć jak w organizacji Boga mogły mieć miejsce. Pogoń za dobrami materialnymi, podziały na biednych i bogatych, dwulicowość, dyktatura starszych, patrzenie na innych z góry, służalcze oddanie organizacji, cudzołóstwa, oszustwa w płaceniu podatków, zatrudnianiu ludzi "na czarno", narkotyki, zabawy bronią palną przez starszego, duże pijaństwo itd. Przez te kilkanaście lat moich obserwacji nazbierało się tego. Nie potrafiłem sam tego rozwikłać jak to możliwe. Po około trzech latach od kiedy przestałem chodzić na zebrania (nie chodziłem także na pamiątkę) starsi nagle sobie o mnie przypomnieli. Ja jednak nie odbierałem od nich telefonów, nie odpowiadałem na listy i nie wpuszczałem ich do domu. Miałem dosyć tej organizacji a przez to niestety i Boga. Zostałem wykluczony z czego ucieszyłem się Poczułem się wolny! Cały czas jednak gdzieś z tyłu głowy miałem, że opuściłem Boga, że może powinienem zacząć się starać wrócić, że to prawda i nie ma co patrzeć na poszczególnych ludzi, że trzeba zacisnąć zęby i bić się w piersi przed starszymi Jednak na początku 2013 roku natrafiłem w internecie na pewne materiały "odstępcy" jak wtedy uważałem. Postanowiłem, że posłucham i poczytam te fantazje Jednak tylko na początku miałem uśmieszek na twarzy, później uśmieszek znikł, przyszła poważna mina, potem wielkie oczy i poczułem się jakbym dostał w twarz. Zacząłem wszystko sprawdzać w Biblii. Porównywać PNŚ z innymi przekładami. Kupiłem przekład interlinearny nowego testamentu. Później Kryzys Sumienia po którym miałem zszargane nerwy ale wiedziałem, że wszystko idzie w dobrą stronę i byłem bardzo wdzięczny Bogu że otworzył mi oczy, że w końcu odkryłem że ta organizacja to nie On a ja nie muszę tam wracać bo nie ma do czego! Kupiłem też Biblię Tysiąclecia, Septuagintę oraz inne książki o tematyce śj. Dzięki temu także moja żona opuściła tą sektę. Przeczytałem jej na głos cały "Kryzys Sumienia", pokazałem fałszerstwa Biblii po czym napisała list do starszych o odejściu i nie spotkała się już z nimi chociaż nalegali Zapłaciliśmy za to zerwaniem kontaktu z prawie całą rodziną i znajomymi, oszczerstwami pod moim adresem, o moim opętaniu itd. Nic to jednak dla mnie nie znaczy ponieważ poznałem prawdziwe przesłanie Biblii. Pierwszy raz przeczytałem ją, po podkreślałem sobie mnóstwo wersetów i porobiłem mnóstwo notatek. Byłem w szoku w jakiej ciemnocie żyłem od urodzenia do 29 roku życia. Byli świadkowie pewnie też wiedzą ile wysiłku, stresu i wstydu przysparza zwrócenie się pierwszy raz w modlitwie do Chrystusa i jakie przynosi to efekty. Jedne z nich to uczucie bijącej od Niego miłości i łzy w oczach, uczucie wiary w Jego śmierć za moje grzechy na krzyżu i wdzięczność... Dzisiaj mam 31 lat i te ostatnie dwa lata były dla mnie niesamowite. Codziennie jestem wdzięczny Bogu że otworzył mi oczy, czuję się jakbym doświadczył cudu. Wyjść z takiej ciemności nie każdemu się udaje...